Uwaga Uwaga Uwaga.!!

Witam. Jestem zmuszona do przerwana tego opowiadanie, Stwierdziłam, ze dużo wydarzeń było zbyt zmyślonych , np. historia proboszcza.

Przepraszam….

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Witam

Bardzo Was przepraszam, ze nie ma żadnej notki ale nie mam czasu oraz weny, Jeśli chcecie żeby był szybciej odcinek to proszę o pomysły. Pozdrawiam :)

Opublikowano Bez kategorii | 2 komentarzy

Odcinek 27.

Dajcie jakieś pomysły ;)

Rozmowa przycichła, wszyscy spojrzeli się w stronę proboszcza. Wymieniony człowiek spoglądał raz na Dawida, raz na Marka a raz na dziewczynę. Nie wiedział, ze Dawid to akceptuje, chociaż nigdy na ten temat nie rozmawiali, więc nie wiedział jak na to by zareagował. Ale jak widział świetnie w trójkę się dogadywali, Już nawet na narty chcą jechać, No świetnie. – Pomyślał

Gdy proboszcz wszedł do kuchni Ania nie wiedziała, co ma robić. Ale cicho siedziała koło Marka i chciała zobaczyć jak to będzie, Doskonale poczuła ta napięta atmosferę miedzy wikariuszem a proboszczem. Takiej nie powinno być, powinna być dobra relacja, ale jak widać, może o takiej tylko pomarzyć.

- No no… Widzę, że romantyczny wieczór macie.

-, Czego chcesz- powiedział szybko Marek.

- Nic. Cieszę sie, ze dogadujecie się. Ja tylko wezmę wodę i spadam do pokoju.

- To dobrze. Nikt nie chcę twoje towarzystwa- powiedział Marek

- Marek.!!!- Wrzasnęła dziewczyna

- Co.?!- Odpowiedział Marek

- Daj mu spokój, zasłużyłem sobie na takie zachowanie. Smacznego – powiedział wyszedł

-Widzisz, mam pełne pozwolenie go traktować jak szmatę do podłóg. Sam sobie zasłużył. – Powiedział wyciągając paczkę papierosów z spodni.

 - Nie podoba mi się., Możesz tyle nie jarać, a jak jarasz to wyjdź na balkon.!

- Dobrze, zaraz przyjdę. – I wyszedł.

- Od dawna pali..? – Spytała się Dawida

- No jak przyjechał to już przyjechał.  Ale od jakiegoś czasu i tak stara się ograniczyć.

- Taak.? Jak jestem tutaj to, co jakiś czas pali, wkurza mnie to? – Powiedziała.

- Daj mu czas, stara się. A tak, to ile już jesteście.?

- No za 5 dni będzie półtora miesiąca.

- No no , dziwne, ze tyle z nim wytrzymałaś. Mam propozycję.

- No wie ksiądz, nie jest łatwo … czasami. A jaką.?

- Marek jest młodszy ode mnie a mówisz do niego na „ty” to chyba nie będziesz miała problemu, żeby mówić tak do mnie, co.?

- No, ale jesteś już przyzwyczajona do księdza… do ciebie mówić do księ,.. Ciebie po imieniu.

- Wierze w ciebie dasz radę- powiedział puszczając jej oczko.

- No zobaczymy ….   Najedzony.?

- Tak, bardzo dziękuje, było bardzo dobre.  To, co masz ochotę na wino.?

- No mam ochotę. To otwórz a ja posprzątam.

Po 10 minutach siedzieli już przy stole i Dawid nalewał pierwsza lampkę wina.

 -  Ooo widzę , ze pod moją nieobecność romanse tu się pojawiają.- Powiedział Marek zamykając drzwi od balkonu.

- No jasne, pal więcej a mnie nie zobaczysz. – Powiedziała dziewczyna.

- Coś się stało.? – Spytał się

- No tak, nie lubię, gdy palisz, bo raz- śmierdzisz, dwa- ful kasy na to wydajesz, a trzy – to zdrowie.

- Oj skarbie, pale, co raz mniej. Racja śmierdzę i dlatego chcę je rzucić. Racja Dawid.?

- Tak tak.

- No widzisz. Nawet Dawid daje mi rację. – Powiedział całując dziewczynę w usta.

- Długo jeszcze.. – Powiedział Dawid, widząc, że para nic nie robi z jego towarzystwa.

- Co?. Też byś chciał, co nie.? – Spytał się Marek.

- Może, nie ważne!!!

- Dobra dobra już wie swoje.

- Jezu czy wy musicie się tak, kłócić.??!! Jak dzieci w przedszkolu?!!

- Tak musimy, bo mnie wnerwia- powiedzieli wspólnie uśmiechając się

- Nie powtarzaj po mnie Marek powiedział to do Dawida a on tak samo do Marka.

- Halo dzieci,!!!

W tym momencie Dawid poczuł wibracje w kieszeni i wyszedł z kuchni, żeby odebrać telefon

- Musicie się tak kłócić.?? – Spytała się Ania.

- Ależ kochanie, oczywiście, że…. Tak.!!!!

Wstał, podszedł do szafki od przypraw, wsypał na rękę szczypkę soli, pieprzu, chili oraz cukru. Zamknął szafkę wrócił do stołu i cała zawartość wsypał do kieliszka Dawida.

- Jesteś idiotą. – Powiedziała dziewczyna, gdy zrozumiała, co chce zrobić.

- Też cię kocham skarbie, ale cicho, niech ma suprajsa od nas.

- O nie nie nie,. Mnie w to nie mieszaj czubku.

- No dobrze. Wina.?

- Tak z chęcią. A jak z tymi nartami.?

- No tak wczoraj gadałem z nim to wymyśliliśmy to. A podoba ci się to.?

- No jasne, 8 dni razem. Przecież to będzie wspaniałe. Ale….

-, Ale…?? – Spytał się dobrze wiedząc, co zasmuciło dziewczynę.

- Mama..

- Myślałem o nie. I … wymyśliłem, że …. Można by … mnie przedstawić. Jak by… zareagowała.?

- Nie wiem, jasne, jest spoko. Bym musiała się tak podpytać. Wiesz, o co chodzi.?

- Chodzi ci, że tak dyskretnie.?

- Dokładnie tak.

-, O czym tak gadacie.? – Spytał się Dawid wchodząc do kuchni.

- A o niczym,. Pyszne te winko –powiedział Marek biorąc łyk wina.

 - No tak, bardzo dobre. – Powiedział Dawid siadając i biorąc lampkę wina, do usta. Gdy….

- TYYY GNOJU.!!!- Powiedział Dawid wypluwając całe wino na koszulę Marka.

- O nie.!! Przesadziłeś stary. – Powiedział Marek.  Szybko wstał, zabrał przyjaciele za fraki i podszedł z nim do zlewu, mieli nowoczesną kuchnię, więc, wyciągnął wąż natryskowy i zimną wodę oblał kolegę z fachu.  Marek miał uśmiech na twarzy, dziewczyna nie mogła usiedzieć na krześle ze śmiechu, a o Dawidzie lepiej nie mówić, Był kompletnie cały mokry.  Od głowy aż do stóp. Już nawet kałuża koło niego się robiła.  Stał z bojową postawą. Patrzał się na kolegę, ręce miał w zaciśnięte w pięści. Szybko wyszedł z kuchni kierując się do łazienki.

- Przesadziłeś.!!! Sprzątaj to. – Powiedziała dziewczyna

- Nie. To on będzie sprzątał jak się przebierze. Idę zapalić.

Dziewczyna jeszcze nie mogła uwierzyć, ze zrobili taką scenkę. Zaczęła wycierać podłogę, gdy wszedł Dawid.  Był nadal cały mokry, ale w ręku niósł… wiadro z wodą a na twarzy miał promienny uśmiech.

- Pali- powiedziała szybko dziewczyna, gdy odczytała intencję z oczu znajomego, Wstała i poszła za Dawidem. Marek był odwrócony, opierał się o barierkę i na myśl mu nie przyszło żeby się obejrzeć. Szybko to pożałował. Poczuł wodę.. Na całym ciele. Ud razu śmiech dziewczyny i przyjaciela.  Oni szybko weszli do kuchni i zamknęli drzwi od balkonu. Marek nie miał żadnych szans. Dziewczyna była po stronie jego przyjaciela. Mógł zejść z balkonu na podwórko, ale wolał nie ryzykować, nie chciała, żeby ktoś pomyślał. Że księża z parafii łazią po balkonach. Zauważył ruch, Dawid wyszedł z kuchni, dziewczyna popatrzyła się na zegarek, odczekała chwile i wpuściła faceta do pomieszczenia.

- Skutki dodawania przypraw do wina- powiedziała dziewczyna

- Taaa. Zaraz mu coś pokażę.

- Oj skarbie, daj mu już spokój. Super to wyglądało. Jak dzieci, nawet gorzej, Idź się wykąp a ja tu posprzątam? – Powiedziała dawając mu delikatnego całusa w usta.

Marek wyszedł kierując się do pokoju a dziewczyna do sprzątania. Po 20 minutach wszyscy byli już w kuchni. Siedzieli i rozmawiali.

- Dobra, to ja będę się zbierać. – Powiedziała dziewczyna.

- Jasne, leć. – Powiedział Dawid

- Odprowadzę cie do drzwi.

Dziewczyna poszła do pokoju po jej rzeczy i po kurtkę. Przy drzwiach chciała już zakładać kurtkę, gdy poczuła, że Marek złapał ją za szyję i nagle poczuła zimne coś. Po chwili było wszystko jasne. To COŚ było ślicznym serduszkiem, ze złota a w środku miało diamencik. Dziewczynie odebrało mowę.

-, Ale kochanie… Nie mogę… To kosztowało krocie… A ja ….

- Cii kochanie nic nie mów. Jesteś moim skarbem i musze cię rozpieszczać. Kocham cię.

Pocałował ją w usta i mocno ja przytulił

- Dziękuję.

Wyszła.

Gdy wracała od Marka była szczęśliwa. Cieszyła się, ze Marek ma taką przyjaźń z Dawidem. Nie spodziewała się … Dwa -0 brakowało jej takiego czegoś. Taki kolacji, nie tylko we dwoje. To nic, ze Dawid to tez ksiądz, ale nie jedli sami. Zawsze jakaś osoba da coś, lub zrobi coś, to będzie można później dobrze wspominać.  No i ten wiszorek z łańcuszkiem, Wiedziała, ze Marek nie klepie bieda, ale jakoś dziwnie się czuła, ze wydał na nią aż tyle.  Ale był to dowód, ze ją kocha. Gdy weszła do domu, to jeszcze jej mamy nie było. Dochodziła 21 a mama kończy prace o 22. Więc poszła się wykąpać. Wlała całą wannę wody dodając przy tym olejki ciasteczkowy, waniliowy oraz czekoladowy. Uwielbiała ten zapach. Zapaliła parę świeczek, wzięła specjalna poduszkę pod głowę do wanny, włączyła cichą spokojna muzykę i się zanurzyła.  Jej ciało najpierw przeszedł dreszcz, ale po chwili poczuła się błogo, Wreścię odpoczywa. No u Marka tez odpoczęła, ale tu, w domu to coś innego. Gdy poczuła, ze woda robi się zimna to wyszła, szczelnie okrywając się ręcznikiem, jej ulubionym, czerwonym, z narysowanym sercem.  Poszła do pokoju, włączyła czerwoną lampę, radio oraz laptopa. Ubrała się w piżamę, gdy łączyła się z Internetem poszła zrobić sobie gorącą czekoladę.  Wlała mleko do kubka, wstawiał do mikrofalówki dając na 2 minuty. Wzięła z szafki torebkę z czekoladę oraz ptasie mleczko.  Wzięła kubek, wsypała, wymieszała, zaniosła go do pokoju i wróciła się po ptasie mleczko. Władowała się pod kołdrę. Włączając Gadu- Gadu oraz bardzo lubianą przez polską młodzież portal internetowy pod nazwą Facebook. Miała z 7 powiadomień, 3 wiadomości i 1 zaproszenie do grona znajomych. Najpierw zobaczyła, kto chciał z nią popisać. Później powiadomienia a po tę, kto ją zaprosił. I bardzo się zdziwiła, gdy zobaczyła, ze do grona znajomych zaprosił ją Dawid Kowalski. To ksiądz z jej parafii. Oczywiście, ze zaakceptowała. Nie miałaby serca odrzucać.  Skomentowała zdjęcie, chwile popisała z koleżanką i wyłączyła komputer. Usiadła, wzięła do ręki kubek i upiła łyk. Smakowała jej, do tego wzięła jedno prasie mleczko, Wiedziała, ze się zagłodzi, ale nie dbała o to. Wiedziała, ze to są teraz puste kalorię, ale nie dbała o to, Była szczupłą osoba, którą regularnie ćwiczy, uprawia sport, pływa, jeździ na rowerze i ful innych rzeczy.

Napisała do Marka czy śpi, a jak tak to niech się obudzi. O dziwo szybko odpisał, że właśnie przyszykuje lekcję dla I klasy podstawówki. Popisali jeszcze chwilę i skończyli rozmowę, w tym samym momencie przyszła mama Ani z pracy.

- O już w łóżku i jak tam dzień- spytała się mam

- A dobrze, bardzo miło.

- Promieniejesz kochana, Masz chłopaka.?

- Nie skąd, czemu pytasz.?

- Od jakiegoś czasu mas bardzo dobry humor aż dziwne.

-, Bo to dobrze, chyba…. A mamo…

- Tak córeczko…

- Bo ja się chce spytać, co byś zrobiła jak bym miała chłopaka…. I to troszkę starszego ode mnie.

- Mm, co bym zrobiła Bym to na pewno zrozumiała. Bym chciała z nim porozmawiać i na pewno bym was nie potępiała Bym stała po waszej stronie. A co.? Przyprowadzisz go.?

- No jeszcze nie, ale pewnie za jakiś czas. Wiesz, co, mamusia, Kocham cię.

- Ja ciebie też. Idę coś zjeść, Dobranoc skarbie.

-Dobranoc.

Gdy mama wyszło to stwierdziła, ze może się to udać.  Z dobrymi myślami  usnęła.

Opublikowano Bez kategorii | 7 komentarzy

Odcinek 26.

Właśnie wracała ze szkoły do domu. Wczoraj dostała od rodziców nową MP4 i nowe słuchawki. Słuchawki były rewelacyjne, miał super bas i były delikatne pod tym względem. Była mega zmęczona, dochodziła 15 o ona od 5.30 Była na nogach. A od 7.40 W szkole. Wtorek był najgorszym dniem w tygodniu. Dwie chemie, fizyka, polski, matematyka, technika, niemiecki i jeszcze dziś poprawiała prace klasową z biologii. Gdy wyszła po za mury szkoły była szczęśliwa. Byle do kwietnia i do egzaminu. A po nim tylko walka o oceny no i obecność. Ale o oceny nie bała się, lubiła się uczyć no oprócz chemii i fizyki, te dwa przedmioty według jej mogły być wykluczone z przedmiotów szkolnych. Właśnie przechodziła obok placu zabaw dla dzieci, ujrzała uśmiechniętego chłopczyka. Było śliczne, krótkie kręcone blond włoski, uśmiech od uch do ucha, niebieskie dużo oczy. Ubrania o dziwo, co dla wieku tego dziecka były czyste i schludne, żadnych plam od kaszek, soczków i innego jedzenia. Biegło ze śmiechem do mamy i po chwili był już w jej ramionach. Na twarzy dziewczyny automatyczne pojawił się uśmiech. Poczuła radość, szczęście, motylki w brzuchu oraz zazdrość. Zawsze, gdy leżała w łóżku, to zawsze sobie wyobrażała siebie w roli matki oraz żony. Zawsze właśnie takiego chłopca sobie wyobrażała. Małego przystojnego blondynka w jego ramionach, trzymającą ja za ręką męża i piękny mały domek nad jeziorem. Chciała mieszkać nad jeziorem, tam było tak spokojnie, cicho, daleko od tego miejskiego hałasu. Szła naprzeciwko niej zakochana para trzymają się za rękę, całująca, przytulona do siebie. Tez by tak chciała, bardzo tęskniła za Markiem. Chciałaby być teraz przy nim, ale nie, musiał mieć dziś przeklęte spotkanie z młoda parą, która przygotowuje się do ślubu. Poczuła pojedynczą łzę wydobywającą się z jej prawego oka. Też by chciała przygotowywać się do ślubu z Markiem, ale doskonale wiedziała, ze nie może, boo…. MAREK JETS KSIĘDZEM.!!!! Zawsze przypominała sobie to, gdy jej myśli pobiegną za daleko. Nagle poczuła wibracje w kieszeni od spodni. W ostatnim Momocie odebrał – o wilku mowa – pomyślała.
- No wreścię, chciałem się już rozłączać – usłyszała ten upragniony ukochany głos.
- Przepraszam, ale zamyśliłam się
- No coraz częściej zdarza ci się rozmyślać. Jestem ciekaw, na jaki temat tak myślisz.
- Możesz się skarbie domyślisz.
- Hm może wpadniesz.?
- A nie będzie problemu..? A proboszcz.??
- Spokojnie z proboszczem nie ma już żadnego problemu.
-, Ale jak to.?? Wie o nas.??!!
- Tak wie. Pogadamy jak przyjdziesz,. Za ile będziesz.??
- No jestem za placem zabaw, czyli za ok. 5 minut. Kocham cię.
- Ja ciebie też. Czekam skarbie. Pa
- Pa.
Rozłączyła się i poczuła radość, że wreścię spotka się z Miśkiem. Od 3 dni nie widzieli się, to bardzo sługo rozłąka jak dla nich. Ale z jednej strony czuła, ze coś jest nie tak z proboszczem a Markiem. Co proboszcz powiedział?? Czy wie.? Czy pozwala na to.?!! Te myśli kołowały się w jej głowie. Gdy dotarła pod bramę wjazdową plac upewniła się czy nikt nie idzie, rozejrzała się w prawo lewo. Weszła na plac. Lubiła tędy chodzić, teraz w październiku było pełno liście na chodniku. Pamięta, ze jak była mała to kiedyś schowała się mamie w nich i mam nie mogła ją znaleźć to zrozumiałe, bo schowała się stercie liście. Gdy wchodziła po schodach to czuła coraz większa gule w brzuchu. Gdy stanęła na przeciwko drzwi to nagle otworzyły się i w ostatniej chwili odsunęła się, bo by Dawid wpadły na nią.
-, Co tu robisz.? – Spytał się Dawid.
- No ja do Marka a co.?
- Aa aa. No dobra, no to pa.
- Aa proszę księdza. – Powiedziała w ostatniej chwili.
- Tak słucham…
- Czy nie wie ksiądz, co się wydarzyło pomiędzy Markiem a proboszczem.?
- Yyyyy cos tam wiem. Ale pewnie Marek ci sam powie a ja się teraz spieszę
- Jasne. Z Bogiem.
Poszedł. Drzwi były otwarte, więc weszła. Dobrze wiedziała jak iść. Była to już dużo razy i mogłaby iść z zamkniętymi oczami. Bała się, ze wyjdzie proboszcz, ale gdy dotarła do schodów to ulżyło jej. Po cichu weszła po schodach. Skręciła w prawo i już była. Chciała zapukać, ale chciała zrobić mu niespodziankę. Cicho otworzyła drzwi, dziękowała Bogu, że nie skrzypią. Właśnie siedział za biurkiem i cos pisał. Po cichu podeszła do niego i zakryła rękoma jego oczy. Poczuła, ze się wystraszył to szybko powiedziała
- Spokojnie skarbie. To tylko ja.
Od jakiegoś czasu zauważyła, że Marka można szybko wystraszyć.
- OO to ty. Dobrze, ze jesteś. Tęskniłem. Wstał i przytulił ją do siebie. Stali tak przez moment. Dziewczyna odsunęła się i widziała w jego oczach, ze coś się stało. Wzięła jego rękę i zaprowadziła do łóżka, usiadła na nim na środku i skrzyżowała nogi i czekała. Mężczyzna domyślił się, o czym chcę porozmawiać. Ale nie wiedział czy wtajemniczać w to dziewczynę. Rozum podpowiadał, że tak. A serce- nie. Usiadł i wziął dziewczynę tak, żeby siedział między jego nogami.
- Więc.? – Zaczęła dziewczyna.
-, Więc… Proboszcz o nas wie..
Doskonale wiedział, ze coś jeszcze się wydarzyło, pociągnęła go za język
- I.?
- No i miałem z nim rozmowę. Raczej ja dałem mu kazanie…
- Czyli..?? – Nie dała za wygraną.
- No sam jest skurwiele a poucza mnie.
- Marek….
- No, co Marek..!! Sam coś kiedyś zrobił gorszego ode mnie a…
-, Co zrobił.?
- No kiedyś miał żonę i dziecko., Dziecko mu zmarło a żonę zabił, gdy był pijany.
- Jak zabił.!!!
- No normalnie, gdy był pijany. Nie wytrzymał i uderzył ją….. A ona … poleciała na schody … i kark skręciła a jak dobrze wiesz, wynikiem jest śmierć.
- No za gnój. I on jest księdzem!!! Jak on to zrobił.??
- Podmienił dokumenty. I jakoś jest. Nie chce wiedzieć, jakie ma sumienie.
- Boże… No nie mogę w to uwierzyć. Jak może?!! A kiedyś uważałam go za dobrego człowieka. !!!!
- Wiesz, gdy poznasz przeszłość człowieka i widzisz jak to kiedyś było to możesz dobrze się zdziwić.
- Taaa.
- Chcesz herbaty.?
- No jak możesz. A co robiłeś – spytała się wstając.
- A muszę wymyśleć jakieś pytania do kart dla III klasy podstawówki.
- Hmm ja to zorbie a ty zrób herbatę.
- Na prawdę.? No to super
- Przypominam ci, ze jedną pracę z polaka zrobiłeś mi.
- Oj tam. Ale dostałaś, nie, raczej to JA dostałem te 5: D
- Dobra dobra, nie chwal się tak, Idź Idź, bo sama herbata nie zrobi się. – Popchnęła go delikatnie. Wyszedł a ona usiadła za biurkiem i zaczęła czytać temat i zapisywać proste pytania. Po 7 minutach przyszedł Marek z gorąca czekoladą dla dziewczyny a dla siebie zrobił słodką kawę z mlekiem. Dziewczyna leżała na łóżku i miała zamknięte oczy, spojrzał na biurko. Leżała tam kartka z 6 pytaniami. Przeczytał je i stwierdził, że dzieciaki powinny umieć na nie odpowiedzieć. Położył się koło Ani a ona ud razu przytuliła się do niego.
- Smutno mi – powiedziała dziewczyna
- Czym.? Coś zrobiłem nie tak.?
- No od miesiąca nie widziałam się z Adą. Tęsknie za nią.
- Radze ci, idź do niej, wyjaśnijcie to sobie.
- Ale…. Ona nic nie rozumiem!!!
- A próbowałaś się z nią dogadać., Dałaś jej jakiś sygnał., Ze chcesz.?
Nie.
- No właśnie, może idź i spróbuj znacie się już 9 rok i szkoda to marnować
- Ojj , ale ona jest taka uparta. Jak uprze się to nie zmiłuj się, musi to wszystko przemyśleć?
-Oj skarbie, to nie ma czasu na to,
- Prr…
- Dobrze ci radze, ja kiedyś tez tak straciłem przyjaciela i wiem jak się czujesz.
- Tak sądzisz? Może później do niej pójdę. Co robimy.?
40 minut później.
Siedzieli w trójkę w kuchni na plebani, W trójkę, ponieważ gdy zaczęli szykować sos to wpadł Dawid z wizyty i zahaczył o kuchnie, bo ładnie pachniało. Ania nie mogła uwierzyć jak ta dwójka darzy między sobie przyjaźnią. Rozmawiali ze sobą jak by znali się z 10 lat. Właśnie rozmawiali o feriach, ze mogli by wyjechać w trójkę w góry na narty- w Zakopane, gdy usłyszeli hałas na korytarzu. Po chwili stanął w drzwiach ten najstarszy człowiek – proboszcz.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Odcinek 25.,

Leżała na łóżku i patrzyła w okno.  Widziała poruszające się drzewa oraz co jakiś czas małe srebrne gwiazdki.  W głowie miała mętlik dzisiejszym spotkaniem z Markiem.  Wiedziała, że za dużo wypiła tego wina, ale było naprawdę smaczne i dawno nie miała okazji do wypicia sobie.  Na początku było przyjemnie, bez tam żadnych zahamowań, pokus, pragnienia dotyki drugiej osoby.  W połowie 2 butelki zaczęło jej mieszać się w głowie. Wiedziała, ze jest podpita i nie myśli trzeźwo. Wtedy miała straszną ochotę na sex zwłaszcza, że jest przed okresem a w tych dnach taka sytuacja może wystąpić.  Spróbowała pokusić Marka. Przez jakiś czas było po jej myśli, ale Markowi coś odbyło i przestał manewrować przy jej staniku. Nie wiedziała, o co jemu chodziło, więc popatrzała się. Gdy spojrzała się w jego oczy to już doskonale wiedziała, ale udawała głupią dziewczynę, która nie domyśla się.  Nie udało się, miała pragnienie, która musiała ugasić zimną wodą pryskając w twarz w łazience.  Wiedziała, ze przesadziło, nie myślała trzeźwo i dlatego.  Wyszła i zamurowało ją. Marek stał w kurtce przy komodzie i ciekał. Ale, na co.?  Pewnie na to, aż wyjdzie. Nie spodobało jej się, więc, wzięła swoje pierdoły z stołu i wyszła.  Słyszała, że idzie za nią, ale nie odwraca się, chciała być sama. Sama z własnymi myślami. Ale szedł za nią. Krzyczał za nią, żeby podeszła do niego do samochodu, ale ona twardo nie. Dopiero przy bramce odwróciła się. Nie zdziwiła się, ze Marek idzie do niej.  Był sporo wyższy od niej, więc musiał zadrzeć głowę do góry. Pierwszy raz w życiu widziała, jak mężczyzna płacze.  Widziała, to, ze są prawdziwe łzy a nieudawane.  Nie wytrzymała przytuliła się. Teraz podziwia Marka, ze miał odwagę odprowadzić ją do bramy. Przecież ktoś mógł ich zobaczyć.!!  Przewrócił się na drugi bok o miała teraz na głowę na widok drzwi.  Miała w głowie dużo tematów, ale ciągle ten jedne był na pierwszym miejscu.  Chodziło o to, że miała pewności, co do wierności Marka do jej osoby.  Parę razy dawał jej takie hmm takie sądy.?  Parę razy żartował w dziwny sposób, nawet dzisiejszy wieczór dał jej do zastanowienia się, gdy się obudziła. Zabolało ją, gdy powiedział „ Skarbie, ależ oczywiście, ze była, zrobiła mi wspaniałego loda, a później kochaliśmy się na stole w jadalni a później jeszcze pod prysznicem „ Ciągle słyszała te zdanie w głowie, Czemu tak żartuje, czemu jest taki chamski, A może rzeczywiście ma coś na sumieniu. Mam coraz mniej zaufania do niego. Może właśnie przez to, że coś w głowie jej chodzi i nie może się podjąć życia seksualnego.? Może to ja blokuje.?   Może Marek nie chce, żeby nie wiedziała się, jaki jest w łóżku. Jaki jest, kiedy nie ma w sobie kontroli.?  Z taki myślami walczyła do 5 nad ranem. Wreszcie zasnęła, gdy stwierdzała, ze porozmawia z Markiem.

&&&

- Boże, kiedyż ten budzik wyląduje przez okno. Jak Boga kocham – mruknął do siebie Dawid.

Miał na 8 do szkoły a już była 7.15 Musiał wstać, co zajmowała zazwyczaj z 10 minut od wyłączanie budzika, wykapać się zjeść i pojechać do szkoły. Co raz częściej miał rozmowy z dyrektorką, że się spóźnia?  Ale za to uczniowie nad tym nie ubolewali. Wyjechał z pod plebani o dziwo – o 7.45 i miał mało szans, ze się dziś spóźni.  W pokoju nauczycielskim zrobił kawę i wziął dziennik 5A. W tym roku wreszcie przypadło mu uczenie dzieci z podstawówki. Jasne, miał problemy, ale nie takie, jak w gimnazjum. Palenie, chlanie po kątach znudziło mu się po 1 semestrze.  W podstawówce częściej miał problemu typu pyskowania, ciągle się kręcą po klasie i nie można przez nich dobrze przeprowadzić lekcje.   Na przerwach łatają jak oszalałe, nawet nie można kawy na spokojnie wypić. A o zjedzeniu kanapki można zapomnieć.  Wolał jednak dzieci z klas 1-3 są jeszcze grzeczne, ale już powoli wchodzą w świat buntu i złości.  Z rozmyślać wyrwało go szurnięcie krzeseł pokoju i stukot butów na obcasie, wszyscy nauczyciele powoli wychodzi na lekcję.

&&&

Marek właśnie przeglądał allegro w zamierzeniu kupienia sobie komórkę.  Właśnie wybierał kategorie- Nokię, gdy usłyszał pukanie do drzwi. Po powiedzeniu „proszę „ drzwi powoli otworzyły się. Stanął proboszcz.

- Proszę cię na chwilkę do gabinetu – wyszedł a drzwi zostały otwarte, co dał mu do zrozumienia, ze właśnie w tej chwili.

Odstawił laptopa na kanapę, poprawił spodnie i udał się do gabinetu proboszcza.

- Usiądź – pokazał proboszcz na krzesło. Marek usiadł, wyciągnął nogi pod biurko a ręce splótł na klatce piersiowej.  Doskonale wiedział i przeczuwał, o czym będzie rozmowa.  Rozejrzał się, rzadko to bywał, od przyjazdu był tu tylko dwa razy, Podpisać jakieś dokumenty i na pierwszą rozmowę po przyjeździe.  Był to mały przytulny pokój, pomalowany na jasne kolorowy, a meble było z lat 80- tych.  Firany nie były długie, były biała z zasłona o odcieniu kawy, dobrze tu pasowało.

- Marek, dziwie się, że tak szybko będę musiał z Toba o tym porozmawiać. – Powiedział proboszcz

- Jestem ciekawy, o czym chcesz pogadać. – Powiedział jego młodszy wikariusz

- Nie bądź taki mądry. Kim jest dla ciebie Ania?

- Kimś ważnym, kimś, z kim dobrze czuje się. Lubię z nią spędzać czas i tyle.

- To znaczy.?

- To znaczy jest dla mnie ważna, uspokoiłem?

- Nie.

- No to milo mi, ale nie mam czasu na pogawędki

- Poczekaj.

- Co? Ty i twoje „teorie” chcecie ze mną pogadać.?

- Nie podoba się mi sie to ze tak sie do mnie odnosisz, byłeś dla mnie jak syn, a teraz zupełnie mi go nie przypominasz

- Ustalmy cos: nigdy nim nie byłem, nigdy nie będę, i pogódź sie z tym wreszcie

- Wreszcie?

- Wiem o twojej przeszłości.

- Przeszłości….

- Nie udawaj

- Ale…

- Śmierć syna, zabójstwo żony. . I ty jeszcze nazywasz się proboszczem .!!??

- Idź już, ….. wynocha,!!!!

- Zabolało. … ojejejjeje

- Wynos się .!!!

- No to sprawę Ani mamy zalatwiony, myślę ze nie miałbyś nic przeciwko gdyby tu przychodziła od czasu do czasu.

-  Jak…..? Co…….?

-  ANIA, nie słyszysz

-  A  tak tak przepraszam Cie… tak oczywiście może

-  Dziękuję. A teraz przepraszam, mam dużo pracy.

- Idź…

Z  zamknął gabinet na klucz i poszedł do swojego pokoju, w ogóle nie spodziewał się, że Marek zna jego przeszłość. Przeszłość, która była nieudana.  Gdy miał 16 lat poznał Magdę , dziewczynę z podwórka. Szybko wpadła mu w oko, najpierw zaczął zbliżać się do niej, po 3 miesiącach byli już dobrymi przyjaciółmi. Czuł, ze Magda też, coś do niego czuję, więc zaryzykował. Dnia 15 listopada poprosił ja o chodzenie. Zgodziła się. Od tamtego momentu byli nierozłączni. Ciągle razem, oprócz szkoły.  On już był w liceum a Madzia była jeszcze w 3 klasie gimnazjum., Była o rok młodsza od niego. Ale im to nie przeszkadzało. Rodzice dziewczyny byli wspaniali. Traktowali go jak własne dziecko. On sam rodziców „ nie miał „ miał, ale alkoholików zawsze na weekendy pili do nieprzytomności.  Było mu głupio, co do dziewczyny, zazdrościł jej tego domu, rodziców, spokoju.  Gdy skończył 17 lat zaczął pracować, zarywał nocki, żeby mieć dla kwiaty dla ukochanej, w głowie również pojawiła się myśl, żeby kupić mieszkanie i przeprowadzić się od rodziców.  Gdy pomyślał tak w późnym czasie zrobił.  Do mieszkanie dołożyli się rodzice Magdy, bo razem zamieszkali.  Szybko się pobrali. Dobrze pamiętał tą datę, gdy przyszedł z pracy a Magda stała w łazience z testem ciążowym. Wrył się w podłogę, nie wiedział, co zrobić. Nie chciał dzieci, jeszcze nie był przygotowany psychicznie.  Ale przytulił dziewczynę, było widać, ze jest szczęśliwa, że będzie matką. On nie za bardzo. Tygodnie mijały a on nadal z ta sama myślą. „ Nie chcę tego dziecka” Planował, żeby upozować zdradę, żeby był rozwód, ale jak pojawiał się obraz rodzice Magdy to smętniał.  Co raz częściej sięgał  po alkohol. Zaczął przypominać swoich rodziców., gdy był piątek do szedł do monopolowego na dół po skrzynkę piwa. Po czasie jeszcze kupował, vódke bo piwo mu już nie wystarczało.   Magda załamywała ręce, nie wiedziała, co ma robić.  Gdy był środek tygodnie to już miała w myślach Chalnie męża. Powoli traciła cierpliwość… Gdy dziecko się rodziło – o dziwo Józef nie pił wspierał żonę w bólach porodowych. Popłakał się, gdy zobaczył syna. Pielęgniarki szybko go zabrali, bo urodził się 5 tygodni przed zaplanowanym porodem.  Niestety wytępiły  problemy. Zapalenie płuc było tak duże, ze musieli dziecko dać do inkubatora. Niestety noworodek zmarło. Gdy małżeństwo dowiedziało się o tym to popłakali się. Magda przeszła załamkę  a Józef smutki topił w szklance wódki.  Podczas jednego wieczoru przyszedł o 22 do domu, Zalany w trupa . Ledwo co trzymał się na nogach. Przeklinał w  duszy, że właśnie w tego wieczory Magda zaczęła na niego wrzeszczeć, że za dużo chla, nie troszczy się o nią. Nie wytrzymał. Nie wytrzymał , uderzył ją w policzek co na to straciła równowagę i potoczyła się po schodach . Walnęła głowę o ostatni schodek. Skręciła głowę w prawo i przekręciła się o 180 stopni. Nie żyła. Krew się latał. Szybko zadzwonił na pogotowanie.  Lekarz stwierdził zgoń, zadzwonili po policje. Po wytrzeźwieniu wydarzenia poszły bardzo szybko, prokuratura, rozprawy, sądy, a na koniec było wiezienie. Siedział 10 lat.  Po wyjściu miał nową wież z Bogiem, Zdecydował, ze wstąpi do seminarium. Musiał podrobić wszystkie dokumenty, bo za zabicie człowieka by go nie wpuścili za mury seminarium. Szybko to się udało i już rok później był na I roku. Na początku było trudno, ale dawał rade. Śmieje się często, że w seminarium skasował ze swojego życia sumienie.  Tam również uczył się żyć bez alkoholu. Dał rade, nie pije od 20 lat.   Żałował, ze tak się stało. Że tak traktował Magdę. To była jego jedyna i prawdziwa miłość.

Położył się do łóżka. Szybko zasnął.

Opublikowano Bez kategorii | 6 komentarzy

Odcinek 24

Od 10 minut siedział na kanapie i obserwował dziewczynę. Jeszcze 2 miesiące temu by nie powiedział sam sobie, że będzie miał dziewczynę będąc już kapłanem.  Nigdy nie tępił księży, że mieli kochankę, że mieli, kogo kochać, że mieli, do kogo sie odezwać się, mówić do kogoś „ kocham cię”, Ale sam sobie dziwi, że właśnie jego taka sytuacja dopadła.  Gdy patrzył na dziewczynę to ciepło mu się zrobiło,. Wiedział, że taki związek jest zakazany, ale teraz szczerze nie dbał o to. Bardziej niepokoił się o to, że nie długo mogą być pierwsze problemy.  Problemy związane z proboszczem i parafianami. Ktoś przecież może zauważyć ich, może dbają o to, żeby nic nie było, żeby często nie kręciła się przy kościele, ale zawsze trzeba dmuchać na zimno.  Miał jeszcze jedną sprawę w głowie, wiedział, że w tym związku będzie TO prędzej czy później, ale nie sądził, ze tak będzie ciężko.  Co raz częściej są sytuacje, w których czuje popęd seksualny i niestety to widać.   Wie, ze Ania to samo czuję, widać, błyszczące jej oczy i przyspieszony oddech.  By chciał się kochać, ale wie, że to troszkę za szybko. Może za parę miesięcy. Przecież Anie jest jeszcze nie pełnoletnia a w lutym będzie mieć dopiero 16 lat.   Dużo w życiu przeszła, ale na sex jeszcze jest za młoda, stanowczo. Poruszyła, co spowodowało, że koc osunął się na ziemię. Dziś miała bluzkę z niewielkim dekoltem, więc zobaczył jej piersi. Były duże, jędrne. Z wielką chęcią by je pomacał, pocałował,. Polizał po sutkach i poczuł jak twardnieją pod jego dotykiem.  Miał zamknięte oczy, więc nie zauważył, że dziewczyna od dłuższego czasu go obserwuje. Również zauważyła, że jego krocze również jest twarde i je trochę widać.  Sama od dłuższego czasu myślała, że podjąć rozmowę na temat sexu ale nie miała odwagi., Może po winie.?  Delikatnie dotknęła jego ręki i szybko ocknął się.

- O już obudziłaś się

- Tak. O czym tak myślisz?

- O niczym. A co.?

- Mm może mi wyjaśnisz, czemu jesteś znów podniecony. Może była tu jakaś panienka, kiedy ja spałam, co.?

- Skarbie, ależ oczywiście, że była, zrobiła mi wspaniałego loda, później kochaliśmy się na stole w jadalni a później jeszcze pod prysznicem.

Zobaczył łzy w oczach dziewczyny zrozumiał, że przesadził.

- Dobrze wiedzieć – powiedziała przez łzy. Chciała założyć buty, ale ….

- Skarbie, przepraszam, nie powinienem tak mówić, nawet myśleć. Kochanie przepraszam cię i to bardzo. – Mówiąc to mocno ją przytulił. Skarcił się bardziej w myślach. Przesadził…

- Przecież wiem, że o tym myślisz, sądzisz, że, co.? Ze jestem głupia.? Wiem, ze jesteś facetem, który zna smak sexu a ja ci nie daje. Nie daje ci mojego ciała.  Ale sam to zaproponowałeś, żebyśmy się jeszcze wstrzymali, to, czemu pogarszasz sprawę takimi tekstami.? – Spytała się patrząc mu w prosto w oczy.

- Wiem, chcę, żebyś była bezpieczna, jesteś młoda nie powinnaś jeszcze znać smaku sexu, ale widzę i czuję podniecenie w niektórych sytuacjach.  Musimy uważać bo kiedyś przeholujemy  i będzie źle.

- Wiem, ale to trudne, chce się kochać ale z jednej strony nie.

- No właśnie o tym mówię, gdy będziesz gotowa to mi powiesz, ale najpierw przemyśl ta sprawę z milion razy, Sex to nie zabawa, ale to tez odpowiedzialność.  To byłby twój pierwszy raz, nie chce, żeby był taki, jaki sobie tego nie wyobraziłaś.

- Wiem i dlatego chce jeszcze poczekać, ale czasem mam taka ochotę na maxa.  Dobrze, ze masz dobrą głowę i trzeźwo myślisz na ten temat. Kocham cie choć mnie wkurzasz

- Oj wredota ty moja, To co wina.?

- Oczywiście

 2 butelki później.  

- Jezuu o jakich głupstwach my gadamy… – powiedziała opierając się o oparcie kanapy dziewczyna

- No ty wybrałaś taki temat. Ale dobrze  już wiem o czym myślałaś gdy pierwszy raz mnie zobaczyłaś.

- No jasne, twoje krocze zawsze było interesujące

- I to mówi osoba lat prawie 16  i pijąca wino z księdzem no właśnie z księdzem.

- Oj ale ksiądz też ma penisa i dwa woreczki w spodniach  i tez ma myśli na temat sexu. Jesteś doskonałym przykładem.

- Oj dziewczyno za dużo tego alkoholu, Tak, to prawda mam penisa i dwa woreczki, Dawid ma, proboszcz-, czyli wszyscy

- No tak i dlatego czasem przesadzacie.  Czasem jak coś gadacie to nie wiadomo czy się śmiać czy płakać z waszych myśli.

No nie przesadzaj, ja nigdy nic zboczonego nie powiedziałem , o Dawidzie tu nie mówię. – Dodał szybko gdy zobaczył minę Anki.

- Dawid to cały zboczeniec mały. Ale dobra koniec tematu.

- Tak dobry pomysł koniec to, co wypij jeszcze ta lampkę i odprowadzę cię

- Nie chcę.

Wstała i podeszła do Marka bliżej ( siedzieli na przeciwko siebie) usiadła tak, że teraz czuła jego zapach, jego krem po goleniu oraz oddech.

- Wiesz, o czym myślę.? – Spytała się dziewczyna

- Tak wiem,

Pocałował ją w usta, co na to dziewczyna przełożyła lewą nogę przez jego nogi i teraz siedziała na jego kolanach. Była pijana, więc nie wiedziała, co robi. Ręce Marka poszły na pośladki a usta na jej szyję – dekolt.  Całował, robił malinki i czuł coraz większe podniecenie. Gdy jego ręce dotykały piersi, czuł, że dziewczyna jest podniecona, jej sutki były już bardzo twarde.  Nagle  poczuł, że dłonie dziewczyny wylądowały na jego kroczu. Na początki tego masażu przez spodnie było przyjemne, ale jak zaczynała odpinać pasek to zobaczył czerwoną lampkę w głowie. Przerwał wszystko, co robił. Dłonie położył na kanapie i nic zero ruchu.

- Coś się stało.? – spytała się Ania.

- Najlepiej zejdź ze mnie. Nie chcę., przerwijmy to jeszcze, jak jeszcze można.

- Ale przecież to się tobie podoba. Widzę i czuję. Ale ja chce tego,

- Nie, nie chcesz , jesteś pijana, nie myślisz trzeźwo   . Po całym stosunku może byś była zaspokojona, ale rano byś żałowała.

Podniósł dziewczynę na kanapie a później zapiął pasek. Dziewczyna przez moment siedziała, ale po chwili wstała i udała się do łazienki.  Gdy po 5 minutach wyszła zobaczyła, ze marek ma kurtkę, więc bez słowa ubrała się i wyszła z pokoju, Usłyszała, że Marek idzie za nią. Gdy byli na dworze to chciała skierować się do bramy i iść do domu na piechotę, ale Marek ja zawołał, że ją odwiezie.  Na początku nie zareagowała na jego głos, ale po 3 razem ocknęła się już przy bramce i się odwróciła. Szedł w jej stronę. Nie myślał, że ktoś może ich zobaczył.  Gdy stanął przy niej to   spojrzała, w te czekoladowe oczy. Zobaczyła , ze pojedyncza łza wydobywa się z oczy.  Nie wytrzymała, wybuchła donośnym płaczem, otuliła się w ramionach jej faceta, tam czuła się najbezpieczniej, Teraz wiedziała, że nie skrzywdzi jej. Dba o nią.  Stali tak z 5 minut, Płacząc. Nie dbali o to, ze ktoś ich zobaczy.  Liczyli się teraz oni- ta para. W milczeniu szli w kierunki domu Ani. Bez słów , bez dotykania , bez dotykania się rękami.  Przy bramie Marek podarował Ani swój najpiękniejszy uśmiech i pocałował ją w czoło.   Poszedł  a Ania stała przy bramie do kiedy, kiedy Marek nie zniknął za zakrętem.

Opublikowano Bez kategorii | 5 komentarzy

Odcinek 23.

                                                                        Jakie byście chcieli mieć w opowiadaniu.? Może jakiś wagi.? Pozdro. ;)

Nadszedł październik

 

Dzieci w tym miesiącu mieli dużo radości. Zbieranie i robie bukiet z różnych kolorowych liści powodowały uśmiech na ich dziecięcych twarzyczkach.  Drzewa powoli robiły się łyse a na chodnikach przeważały duże kupki liści, wszyscy – dzieci i dorośli, gdy szli to kopali liście. Co powodowało, że pomarańczowa – brązowe liście przyklejały się do butów.   Był to okres, w którym ludzie nie mieli humorów.  Padający ciągle deszcz, zimno, wietrznie nie powodowały dobrze na ich nastroje.  Taką osoba była również Ania. Właśnie siedziała na ławce w parku, popalając papierosa i obserwując bawiące się dzieci.  Co raz częściej zdarzało jej się sięgać po takie używki?  Zwłaszcza, w takie dni, kiedy nachodziły ją przemyślania o życiu, związku i o szkole.  W szkole jeszcze sobie radziła. Jeszcze… Dużo nauki a jej się w ogóle nie chcę uczyć. Nie ma problemu z matematyka, ale z angielskim i fizyką to już gorzej. Nie rozumiała ich i tyle…..  W związku teraz było troszkę ciężej. Nie mogli się spotykać codziennie jak było w wrześniu. Marek miał nabożeństwa różańcowe i całe popołudnia siedział w kościele.  Nie podobało jej się, ze tylko spotykają się dwa razy w tygodniu. No, ale cóż….. Taki zawód.  Ustalili, że w soboty wieczorem i raz tygodniu, kiedy msza przypadnie Dawidowi bądź proboszczowi.  Dowiedziała się, ze proboszcz rozmawiał z Dawidem na temat Marka, że tak często wychodził wieczorami, ale ten nic mu nie powiedział, Cieszyła się, że przy Dawidzie nie musze się ukrywać.  Sama miała z nim coraz lepszy kontakt, ale pasowało jej tak.  Nagle zobaczyła dziecko przy jej nodze. Było takie ślicznie.  Czarniutkie włoski i bardzo ciemne oczka z uśmiechem na twarzy wyciągnęło w jej stronię bukiet liści.  Uśmiechnęła się wzięła liście i powiedziała” Dziękuję” chłopczyk pobiegł do mamy, którą go zawołała. Popatrzyła na bukiet. Przypomniałam sobie jak 1 października Marek zaprosił ją do siebie i dał na pożegnanie bukiet, nie z róż, nie z innych kwiatów a zwłaszcza z liści.  Może minęło już 10 dni od tamtego dnia to nadal stoją wysuszone na jaj komodzie.  Właśnie teraz odczuwała ta wadę takiego związku, nie mogli się spotykać codziennie, bo teraz te nabożeństwa. Ukrywanie się przed ludźmi, proboszczem.  Bardzo za nim tęskniła. To nic, ze codziennie wieczorami pisali ze sobą sms, ale to nie jest rozmowa. Z Adą nie rozmawiała od incydentu w jej mieszkaniu.   Nie wiem jak z nią porozmawiać, jak dobrać odpowiednia słowa w zdaniu.  Postanowiła, ze jeszcze w tym miesiącu porozmawia z nią.  Dochodziła 17. Za 15 minut rozpoczyna się różaniec dla dzieci. Nagle poczuwa w sercu potrzebę znaleźć się w kościele.  Dawno się nie modliła, dawno nie była u spowiedzi i również i komunii świętej. Wstała i udała się do świątyni.  Jeszcze przed wejściem usiadła na ławce musiała znaleźć telefon i go wyciszyć.  Zobaczyła ruch z prawej strony.  Szedł Marek z przyjacielem – śmiali się. Gdy zobaczyli dziewczynę to szybko przestali

- No no no widzie, ze plotkujemy jak baby- zwróciła się do mężczyzn.

- HA HA HA nie.?  My zawsze rozmawiamy na poważnie- odezwał się tak starszy, czyli Dawid

- Ależ oczywiście. Jak bym mogła pomyśleć, że plotkujecie o mnie – powiedziała dziewczyna?-

- No właśnie. Masz dziś czas- spytał się po tym jak obejrzał plac w upewnieniu się czy idzie jakaś osoba.

- Dziś nie mogę. Mam jutro sprawdzian z chemii a jeszcze nic nie umiem.

- To może pouczymy się razem – powiedział Marek.

-, Ale ty nie umiesz chemii, jesteś noga z niej – powiedziała panna

 

- No może, ale w za to Dawid jest dobry w te klocki. Pomożesz jej.?- Popatrzał pytającym spojrzeniem na przyjaciela.

- No jasne, to, co.? Po mszy.?- Spytał się

- No dobra a proboszcza nie ma.?

- Jest, ale ma jechać po zakupy ud razu po mszy. Więc poczekaj chwilę w kościele jak coś.

- Dobrze misiu – Nie mogła się powstrzymać od tego miłego zwrotu

Po chwili trójka weszła do kościoła. Dawid poszedł spowiadać a ten drugi do zakrystii

Nabożeństwo z msza poszło sprawnie., Była środa, więc nie było, czego się dziwić. Po mszy dziewczyna dłużej pomodliła się.  Może jej facet to zaproponował, ale już w parku wiedziała, ze to zrobi,. Trochę niezadbana modlitwę,. Więź z Bogiem. Chciała się poprawić.  I stwierdziła, że nie ma, na co czekać, zacznie od dzisiaj.

W modlitwie trwała z 15 minut. Po tym poszła na plebanie, ale najpierw zerknęła czy nie ma auta proboszcza. Gdy jego miejsce parkingowe było puste, mogła spokojnie wejść na teren prywatny.

Otworzył jej Marek, wpuścił do środka ud razu przykleił swoje usta do ust dziewczyny.  Przyparł ja o ścianę a ręce położył jej na pośladkach.  Na co dziewczyna jęknęła. Brakowało jej tego, tych pocałunków, jego ramion, tego zapachu.  Jej dłonie poszły na jego pośladki, zacisnęła i automatycznie poczuła jego męskość na jej brzuchu. Marek był sporo wyższy od niej.  Nagle usłyszeli chrząknięcie pewnej osoby.  Nie chętnie przerwali pocałunek i popatrzyli się na ta osobę

- Rozumiem, ze tęskniliście za sobą i chcecie nadrobić stracony czas, ale idźcie do pokoju. Mieliście wielkie szczęście, ze nie stoi na moim miejscu proboszcz.

- Dobra dobra. – Powiedziała dziewczyna i wzięła lewa ręka mężczyzny w swoja i poszli do pokoju.

- Masz ochotę na kawę, herbatę.?

- Mm z może wino, co.?- powiedziała cicho dziewczyna.

- Masz ochotę na wino.? W takim młodym wieku.? Nie za szybko.?

- Nie skąd. Sadze, ze jak byłeś w moim wieku to już tałes smak wina.

- Tak znałem. Dobrze napijemy się wspólnie, ale pod jednym warunkiem.

- Jakim.?

- Teraz grzecznie pójdziesz do Dawid i on ci wytłumaczy tą pieprznięta chemię.

- No dobrze, ale daj mi coś na zachętę.

- Mmm chodzi ci o to.? – Pocałował ją w czoło.

- Nie.

- Hmmaa to.? pocałował ją w policzek a dłonie poszły na talię dziewczyny.

-hmm widzę, ze coś nie chcesz, żebym się nauczyła tej chemii.

- A to.?  Namiętnie pocałował ją w usta a dłonie poszły na jej pierwsi.

Po raz drugi w ciągu dnia  poczuła jego męskość. Bardzo podobało jej się, ale nadal pamiętała ich rozmowę w jej mieszkaniu na temat sex- u.  Przerwała pocałunek, uśmiechnęła się, puściła oczko i wyszła z pokoju.

Zapukała do drzwi wikariusza i chwile później otworzył jej. Miał na sobie sutannę, co dziewczynę troszkę zdziwiło. Przecież msza skończyła się dobry 30 minut a on jeszcze nie przebrał. Miała złe przeczucia

- Wiesz co, bardzo przepraszam ale nie możemy się teraz uczyć. Zadzwonił do mnie parafian i powiedział, ze ma umierająca żonę. Musze tam pojechać. Znam ich i źle bym się czuł jak bym to nie ja tam pojechał.

- Jane jedź. Miło z twojej strony ale to wasz obowiązek. – Powiedziała spokojnie i patrzyła jak Dawid ubiera się w kurtkę m wziął swoją torbę i tym momencie zrozumiała, że nie ma, co tu stać. Poszła do Marka.

-, Co tak szybko.?

- No Dawid jedzie do umierającej kobiety, więc nici z nauki dziś, ale to bardzo dobrze. Nie mam ochoty na naukę dziś. Chce spędzić ten wieczór z tobą. – Powiedziała to siadając na kanapie. – To, co winko.? Spytała się

- Jasne, ale poczekaj, musze iść do kuchni po nie. Daj mi 5 minut. – Powiedział dając jej całusa w policzek.

Wyszedł. A Anię ogarnęła senność i smutek wiec położyła się na jego łóżku.  Nie wiedziała, kiedy zasnęła.

Opublikowano Bez kategorii | 2 komentarzy

Odcinek 22.

Ada, gdy wyszła z mieszkania oparła się o ścianę, bo czuła, że nie zejdzie ze schodów. Osunęła się na podłogę, głowę położyła na podkurczonych nogach- na kolanach, a ręce owinęła wokół kostek. Poczuła jak pojedyncza łza wydobywa się w jej oczu.  Później następna i następna, nie mogła uwierzyć, czemu tak się zachowuje. Przecież nie kocha Marka. A może jednak…..?   Czuła do Marka sympatię, ale nic więcej. Chyba… Lubiła z nim rozmawiać, patrzeć na jego uśmiech, słyszeć jego głos. I tylko tyle… A może… Kiedyś pamiętała taka sytuacje, że chciała być tam, gdzie on, Chciała ciągle patrzeć się na niego. To było w pierwszych tygodniach jego pobytu na tej parafii.   Po tę wyjechała na dwa tygodnie nad Morze Bałtyckie, do Spa z rodziną.  Gdy wróciła to ta fascynacja ks. Markiem znikła. Czuła tylko do niego sympatię. Ale czemu tak zareagowała, gdy ich ujrzała to sama nie wiem. Wstała, rozprostowała kości, poprawiła torebkę i poszła do domu, bo czuła, ze jak wyjdą i ją zobaczą to zrobi sobie sporej siary.

&&&

 Siedziała na kanapie trzymając gorący kubek z mleczną czekoladą. Przypomniała sobie te sprzeczki z Markiem, te humorki, ten płacz w poduszkę. To było nie tak dawno temu. Około miesiąca, jeszcze wtedy nie wiedziała, co spotka ja w życiu, ze będzie w związku z księdzem z jej parafii, z osobą, która daje jej szczęście.  Ale dzisiejsze zachowanie Ady dało jej niepokój. Inaczej sobie to wszystko wyobrażała. Wiedziała, że powiadomi ją o jej stanie uczuciowym, ale nie tak szybko, miała w głowie inny scenariusz tej rozmowy a nie taki, jaki był.  Wiedziała, ze Markowi tez nie jest łatwo. Wiedziała, co poczuł, gdy otworzył te drzwi, widziała grymas na jego twarzy, gdy Ada zaczęła rozmowę z nimi, wiedziała, ze się boi o ich, i jego kapłaństwo. Sama na początku nie wiedziała jak to będzie. Czuła niepokój, gniew, oraz coś, coś w sercu, że przyjaciółka ją zrozumie.  Ada musi sobie to przemyśleć to wszystko, zrozumie, ale trzeba dać jej czas.  Zobaczyła jakiś ruch, odwróciła głowę i widziała jak Marek odpala papierosa i opiera się o framugę. Puścił jej oczko a ona na odpowiedź wysłała mu buziaka.  Usiadł, a ręka jego powędrowała na biodro Ani.  Wiedział, że nie mogę posunąć się za daleko. Anie jeszcze taka młoda, nie chciał ja „splamić”.Nie powinna tak szybko posmakować smaku sex-u czy pieszczot nawet. Ale czuł, ze ta kontrola jest coraz uciążliwa. Dajmy ten moment w szpitalu. Widział, że się zarumieniła, jak poczuła jego męskość na jej udzie. Nawet nie zdziwił się, choć w jego przypadku było całkiem inaczej.  Bardzo szybko zaczął uprawiać sex z biegiem czasu zrozumiał, ze to było nieodpowiedzialne.

-, O czym tak myślisz skarbie.?- Spytała się Ania.

 - O moim dawnym życiu- powiedział spokojnie wypuszczając dum z ust

- Z chęcią posłucham- powiedziała przytulając się do jego klatki piersiowej.

- Dużo by opowiadać. Dzieciństwo oraz życie do 15 roku życia było dla mnie jak bajka. Gorzej było jak skończyłem 16 lat. Gdy rodzice zaczęli chodzić do pracy na zmiany a ja poczułem wolność od rodziców.  Wiesz, imprezy, alkohol, narkotyki, dziewczyny. Żałuje to, co się zdarzyło.  –Westchnął i pocałował dziewczynę w czoło

Ania siedziała i słuchała, rzadko miała możliwość słuchania od Marka o jego przeszłości. Sama nie nalegała, bo dobrze wiedziała, że to trzeba samemu chcieć a nie z przymusu.  Poczuła głód w brzuchu chciała wstać, ale nie mogła, bo Marek trzymał nadal ją za biodro. Spojrzała się na niego z pytającym wyrazem twarzy. A on się tylko uśmiechnął i namiętnie pocałował ją w usta, a ręce powędrowały na jej pośladki. Zacisnął, i usłyszał ciche jęknięcie z usta Ani. Wiedział, że jest już dobrze podniecona, ale wiedział również, że nie może jeszcze jej to zrobić.  Delikatnie odkleił swoje usta od jej szyi i wstawał. Ania na początku nie wiedziała, o co mu chodzi, poszła za nim do kuchni.

- Czy coś źle zrobiłam- wypalił prosto z mostu, gdy była przy nim

- Nie a coś nie tak.?

- Tak.! Najpierw całujemy się, dobrze mi było tobie również, a tu nagle wstajesz i wychodzisz bez słowa do kuchni. Czy to jest normalne.?!

- Nie powinienem tak daleko się posuwać…

- Posuwać.!!! Posuwać to się możesz szynkę.  A nie mnie.!!! A czemu uważasz, że za daleko.?? Sadzisz, że mi nie jest dobrze z tobą.?  Jak by nie było to bym to przerwała? Nie chcesz się ze mną kochać.?

- Skarbie – powiedział podchodząc i chwytają ją za biodra – kocham cie i podniecasz mnie, to jest fakt, czasem nawet widać- spojrzał się na swoje krocze, które były uwypuklone. Oczywiście, ze bym chciał się z tobą kochać, ale jeszcze jest za szybko…. Nie chcę tak szybko iść do łóżka.. I nie wiem, czy ty byś chciała już tak szybko uprawiać sex, jeszcze jesteś młoda.

- Nie wiem, co powiedzieć, wiem, ze dbasz o moje bezpieczeństwo, ale jesteś mężczyzną  i często to widać, może faktycznie powinniśmy  się jeszcze wstrzymać.? – Powiedziała opierając się o jego klatę.

- Ja nigdy nie chce zrobić, czego ty nie chcesz. Nie chcę cię zranić, jakimś słowem, gestem. Zawsze mi mów jak coś nie tak robię, czy jak coś cię zaboli, dobrze.?

- Dobrze, cieszę sie, ze martwisz się o mnie. Kocham cie takiego.

Połączyli się w gorącym namiętnym pocałunku. Po chwili poszli razem do kuchni, podgrzali ulubioną zupę Ani- rosół i podczas rozmowy zjedli

Gdy wybiła 15 Marek musiał już iść. Mama Ani kończyła o 15 i jechała do domu ok. 20 minut. Nie mieli ochotę tłumaczyć się jej.  Po 5 minutach przytulania Ania zamknęła drzwi i zamknęła się na zamek i poszła posprzątać po obiedzie.

Opublikowano Bez kategorii | 7 komentarzy

Odcinek 21

Przepraszam, ze tak mało ale nie mam czasu ;*  Proszę o krytykę oraz pomysły :)

Nie mogła uwierzyć w to, co  widzi. Jej najlepsza przyjaciółka była w ramionach…  ks. Marka i w dodatku miała rozwiązany biały szlafrok  ,  kątek oka zauważyła  bukiet róż na komodzie.  Wtedy poczuła  jak złość  ogarnia jej całe ciało.  Nie wiedziała co robi ale weszła do środka i mocno popchnęła drzwi, co spowodowało spory huk na klatce schodowej.  Każdy podskoczył. Ada dobrze znała  mieszkanie Ani , skierowała się do kuchni i usiadła na taborecie przy  barowym  stole,  a torebkę  położyła na skurzanym oparciu stołka.  Rozejrzała się po kuchni. Lubiła tu przebywać, była nowocześnie urządzona  ale miała smak tej rodziny.  Miała dużo wspomnień,  przebywała tu dość często . Mama Ani była przyjaciółką mamy Ady więc  nie ma się dziwić. Spojrzała na lodówkę, automatycznie uśmiech pojawił się. Przypomniała sobie jak 9 lata temu jak uświnili ketchupem, musztardą, jajkami, mąka  czyli wszystkich co mieli w kuchni.  Efektem tej pracy była kara na miesiąc, nie mogli się spotykać.

Ujrzała  ruch po prawej stronie. Zobaczyła jak Ania opiera się o drzwi a Marek stał obok niej, Nikt nie odzywał się. Tylko mierzyli się wzrokiem.  Taka cisza jej odpowiadała , nie musiała z nimi rozmawiać, dobrze wiedziała co ta dwójka ma w sercu. Przeczuwała, ze darzą się uczuciem. Było to  widać-  te uśmiechy, te oczka na religii, to jak Ania opowiadała  o przypadkowych spotkaniach z ks. Markiem.  No właśnie ks. Marek. Przecież był księdzem… czy jest aż takim tępym facetem co myśli tylko o siex-sie.?  Czy uwiódł Anię do łóżka, czy na prawdę cos poczuł. ? Te myśli przyszły do głowy gdy ich ujrzała tutaj.

- Ada…..- zaczęła nie pewnie Ania.

- Po 15 minutach  ciszy stwierdzałaś,  ze czas mi to wyjaśnić.? Brawo za czas- powiedziała Ada

-  Ada mam ci powiedzieć wprost.? Poczułam cos do Marka a on do mnie również. Nigdy bym nie przepuszczała, ze takie coś mnie spotka. Ta miłość jest strasznie zakazana ale dosięgła nas.   To nie był nasz wybór.  Bóg nas tak kieruje a nie my.   I planujemy iść prze Zycie. – powiedziała stanowczo.

- Ale ja nie rozumiem takie związku…   Będziecie musieli się ukrywać. Przed proboszczem. Przed ks. Dawidem,. Przed rodzicami, przed WSZYSTKIMI.!!!!! Chcecie taki.? Bo ja wątpię. Nie wierze , że ty  Ania wytrzymasz, będziesz chciała za jakiś czas wyjść z nim na spacer a on ci powie, że nie, bo ludzie zobaczą, ze będę plotki.  Będziesz chciała, żeby poszedł z tobą na zakupy,  odpowie- nie, Bo ludzie.!! Ciągle będziesz to słyszeć „ bo ludzie „  „ bo plotki”  „ lepiej nie ryzykować”    A ty  ksiądz jesteś po prostu świetny  7 miesięcy temu zostałeś księdzem a już masz dziewczynę.  Jak będziesz odprawiał msze ,? Jak będzie podnoszenie Najświętszego Chleba to będziesz miał na myśli Anię. Jak dostaniesz   kasę z tacy to co.?  Kupisz coś pewnie Ani…  Ludzie będą gadać może później może wcześniej. Ten związek będzie bardzo trudny. Dla was obojga.- powiedziała  prosto w twarz .

Chwyciła  torbę i chciała wyjść. Ale nie dała rady bo Ania nie odsunęła się. Spojrzała w oczy jej.  Były takiego samego wzrostu . Zobaczyła łzy … wiedziała, ze zabolało ją , to co jej powiedziała. Ale wiedziała, ze dotarło  to do niej.  Spojrzała na Marka on patrzał się również na nią. Przepuścił ją w drzwiach. Chciała już wychodzić ale powiedziała jeszcze 5 słów

Nie powiem o was nikomu.

Wyszła.

Stali tak z 5 minut. Ania nie mogła powstrzymać się i przytuliła się do Marka, Wszystko to, co powiedziała Anie  dobrze wiedziała, Sama trochę na ten temat poczytała w Internecie i trochę powiedział Marek . Ale zabolało ją trochę , ze przyjaciółka nie padnie w jej ramiona i powie „ Gratulacje , Wiedziałam,  Kocham was” Ale chyba każda osoba tak zareagowała jak Ada. Ten związek nie powinien  mieć bytu. Nie powinni wyznać sobie miłość . Nie powinni wieli rzeczy, ale mieli już to na sumieniu. Nie powinni myśleć o sobie jako pożądanie.  Ale czuła w sercu , że to nie jest zauroczenie się… wiedziała, ze to miłość. Wiedziała, ze Marek jest tym facetem … na całe życie.

Opublikowano Bez kategorii | 2 komentarzy

Odcinek 20

Mimo, że Marek wiedział, że ta kobieta prawdopodobnie nie słyszała nic z jego rozmowy z przyjacielem, uświadomił sobie, że lepiej będzie, gdy pójdą już do domu. Jedno było pewne: Dawid zadawał mu już i tak mnóstwo pytań (niekiedy miał nawet wrażenie, że zachowuje się jak baba na targu), że dłużej nie mogą zostać na dworze, gdzie każdy mógłby przejść obok i – nie daj Boże – ” przypadkiem ” co nieco usłyszeć. Już nie raz przekonał się, że nie należy ufać wszystkim. Nie w takich sprawach….

W tym samym czasie mama Ani, postanowiła trochę posprzątać  w domu po pracy .

Była  w trakcie zmywanie naczyń po obiedzie  , gdy nagle usłyszała sygnał dzwoniącego telefonu. Zobaczyła na ekranie „SZPITAL” szybciej zabiło jej serce  i szybko wcisnęła zieloną słuchawkę.

-   Tak, słucham? – powiedziała pytającym głosem .

- Mamy dobrą wiadomość. Anie obudziła się nie dawno.  Mogłaby Pani teraz przyjechać? – powiedziała pani pielęgniarka a na twarzy mamy pojawił się  szeroki uśmiech.

 - Tak, oczywiście. Zaraz będę- powiedziała  słowa  które chciała już tak dawno je wypowiedzieć.  .

 W tamtej chwili kobieta nie myślała o brudnych naczyniach,  o porozrzucanych ubraniach i całym harmiderze w domu, chciała być już w szpitalu. Czuła, że to ważne. A Ania.. była dla niej najważniejsza. Więc szybko spakowała najpotrzebniejsze rzeczy córki i szybko pojechała do szpitala.

Gdy podjechała pod szpital to poczuła ulgę, ze wreszcie jej ukochana córka obudziła się. Wiedziała, ze chcę się jej pić, bo sama kiedyś była w podobnej sytuacji, to przed wejściem na oddział poszła do szpitalnego sklepiku i kupiła sok, który Ania uwielbia.

Wyszła z windy na I piętrze i skierowała się w prawo  pod gabinet 28. Szybkim ruchem ręki otworzyła i ud razu spostrzegła swoją córkę, która bawiła się swoimi włosami.  Podeszła i zaskoczyła ją dotykając w ramię, Ania tak się wystraszyła, ze aż podskoczyła, Ale od razu pojawił się uśmiech i rzuciła się na mamę, żeby ją uściskać. Bardzo za nią tęskniła i wreszcie mogła ją zobaczyć.  Ania poprosiła nawet pielęgniarki, żeby nie dzwoniły ud razu po przebudzeniu bo mama była w pracy, nie chciała ją niepotrzebnie martwić, specjalnie poczekała aż wróci do domu i wtedy pielęgniarki zadzwoniły.

Długo rozmawiali, w pewnym momocie rozmowa wjechała na temat  miłość. Ania bardzo chciała powiedzieć mamie o Marku ale z jednej strony chciała ale  drugiej, mały głosik mówił „  Lepiej nie, nie wiadomo jak by zareagowała. Może by powiedziała proboszczowi ”  Powie, ale na pewno nie  w szpitalu i gdy „ dojrzeje ” do tej decyzji.  Podczas odwiedzin przyszedł lekarz i powiedział dobrą nowinę, ze Ania będzie mogła wyjść za dwa dni jak wszystko dobrze pójdzie. Mama zaproponowała , ze weźmie urlop ale dziewczyna zdecydowanie stwierdziła, ze nie potrzeba.

Dwa dni później.

Przez półsen usłyszała , że ktoś dzwoni dzwonkiem do domu. Nie chciało jej się iść więc przekręciła się na drugo bok i marzyła i zaśnięciu . Ale nie dano jej było ponownie zasnąć. Usłyszała ponowne ale dłuższe przytrzymanie palca na dzwonku. Była cała wkurzona. Ktoś dobrze wiedział, ze jest ktoś w domu i dlatego nie dawał za wygraną. Złożyła w pośpiechu szlafrok i już była przy drzwiach. Gdy otworzyła to „Geba jej spadła” ujrzała Marka z piękną małą czerwoną  różą . Nie mogła powstrzymać się, wciągnęła Marka do mieszkanie i pocałowała go namiętnie . Róża wylądowała na komodzie .  A jej  ręce poszły na plecy faceta.  Poczuła jak jego ręce dotykają jej placów, później pośladków. Poczuła zimną ścianą , gdyś Marek oparł ją o nią. Ręką powiódł na pośladek a później  delikatnie kierował się  w dół w stronę kolana. Podniósł nogę  i zahaczył całą ją  o  jego pas. Jej ręce również były zajęte zmysłowego dotykanie kręgosłupa wraz  pośladkami. Miała ochotę na więcej więc, chciała dobrać się do tego, co miał z przodu. Ale nie było jej dane. Ktoś zapukał w drzwi, na początku nie przejmowali się tym . Ale po dłuższej chwili przerwali  zirytowany Marek  tą całą sytuacją otworzył drzwi i szybko tego pożałował. Przed nimi stała Ada- najlepsza przyjaciółką Ani.

Opublikowano Bez kategorii | 2 komentarzy